Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekło. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

Ap 20,10 - obsługa hotelowa piekła

Chciałbym zdementować plotki mówiące o tym, że to Lucyfer jest szefem piekła. Diabły w piekle nie zajmują się "obsługą" potępionych. Przedstawione na wielu obrazach sceny z piekła, w których diabeł wymierza karę również mijają się z prawdą. Niestety wyobraźnia ludzka zbudowała w nas zupełnie inny obraz.

Wyobrażamy sobie, że wchodząc do piekła na portierni przywita nas diabeł, który da nam skierowanie do odpowiedniego kotła i dodatkowych dwóch diabłów, którzy nas do tego kotła wsadzą i będą pilnować, abyśmy w nim cierpieli odpowiednio do naszych win. To wyobrażenie prowadzi do następnego, w którym wydaje nam się, że diabeł wykonuje w piekle usługi dla Boga polegające na karaniu ludzi, tymczasem szatan ciągle postępuje przeciwko Bogu i nawet w kwestii piekła Bogu nie pomaga.

Werset, który przytoczyłem, mówi właśnie o karze dla zbuntowanych aniołów. Diabeł i wszyscy, którzy będą z nim (będą do niego należeć) trafią na wieczną karę do piekła. Kara będzie odpowiednio dotkliwa również dla samego diabła.

środa, 6 maja 2009

Miejsce dla średnio dobrych i średnio złych

W końcu zebrałem się w sobie, aby trochę rozwinąć kwestię czyśćca. Dzisiaj podejdę do niej, jak do czegoś co dzieli chrześcijan, choć nie powinno, a w każdym razie nie w takim stopniu. Katolicy (zarówno greccy, rzymscy, jak i koptowie) uznają istnienie czyśćca, prawosławni mówią, że nie ma czegoś takiego jak czyściec jednocześnie jednak modlą się za swoich zmarłych, którzy jeszcze do samego nieba nie dotarli. Protestanci zaś twierdzą, że zmarłym wystarczy śmierć Chrystusa do osiągnięcia zbawienia. Co do jednego niemal wszyscy chrześcijanie są zgodni: Ci, którzy źle żyli idą do piekła, a dobry dostępują chwały niebies i mogą oglądać Boga. 

Problemem jednak ciągle pozostaje czyściec. Miejsce, w którym według teologii katolickiej mieliby lądować dobrzy ludzie przed przyjściem do nieba. Wszyscy słusznie zauważamy, że w Biblii ani razu nie pojawia się słowo czyściec. Nic dziwnego, nawet w tradycji Kościoła słowo to pojawiło się on dość późno. Przeświadczenie o sensie modlitwy za zmarłych spotykamy już jednak w 2 Księdze Machabejskiej, kiedy to niejaki Juda Machabeusz nakazuje złożenie ofiary przebłagalnej za zmarłych. Można powiedzieć, że taka ofiara byłaby bezsensowna, gdyby w zmarli odrazu trafiali do nieba lub piekła zależnie od swoich uczynków. W końcu ta ofiara coś przebłagała, tym czymś było odpuszczenie grzechów zmarłych.

Tyleże Jezus Chrystus umierając na krzyżu złożył ofiarę za nasze grzechy. Otrzymaliśmy, więc łaskę, która prowadzi tych, którzy w Chrystusa uwierzyli i słuchali Jego słów, do zbawienia. Czy więc potrzebne są nam inne ofiary przebłaglane za grzechy? Protestanci mówią tu wyraźne nie. Ciut innego zdania są twórcy czyśćca - katolicy i czyśćca nieuznający prawosławni. Twierdzą oni, że owszem łaska Boża wystarczy do zbawienia, ale modlitwa za zmarłych w czyśćcu cierpiących (bądź wogóle za zmarłych) jest rzeczą godną i szlachetną.

Zwracają oni uwagę, że Jezus w Ewangelii wg. św. Mateusza powiedział: "Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone w tym wieku ani w przyszłym". Na tej podstawie św. Grzegorz Wielki wnioskuje, że niektóre winy odpuszczone zostaną w czasie ziemskiego życia, inne zaś po śmierci. I List do Koryntian mówi zaś o tym, którzy zostaną uratowani "jakby przez ogień". Tekst ten mówi o możliwości oczyszczenia po śmierci tych, których życie na ziemi nie było wolne od grzechu, lecz mimo to byli dobrymi ludźmi. Ci ludzi dopiero po oczyszczeniu mogą dostać się do raju.

Czy takie dowody są wystarczające? Obawiam się, że nie. Wesprzeć się więc muszę najstarszą tradycją Kościoła. Mamy ślady modlitwy za zmarłych pochodzące z drugiego wieku zapisane na tablicach nagrobnych chrześcijan. Świadczy to o wierze w potrzebę oczyszczenia po śmierci. O czyśćcu mówi nam w końcu święty Augustyn, choć jeszcze nie używa jego nazwy. Twierdzi on, że niektórym zmarłym można pomóc poprzez modlitwę, ofiarę Mszy Świętej lub jałmużna wiernych żyjących na ziemi. Ci niektórzy to tacy, którzy nie byli wystarczająco dobrzy, aby dostać się do nieba, ale też nie byli wystarczająco źli, aby zostać skazanymi na piekło.

Nauka o czyśćcu została ostatecznie przyjęta na soborze lyońskim II i soborze florenckim. Późniejsze sobory ją potwierdzały. Dla jasności trzeba dodać, że czyściec nie ma charakteru pokuty lub kary za grzechy. Jest to raczej miejsce ostatecznego dojrzewania i rozwoju, aby móc dostąpić chwały nieba.

Zobacz również:

czwartek, 26 marca 2009

O czyśćcu słów kilka

Skąd się wziął czyściec w chrześcijaństwie? Spróbuję w krótki sposób odpowiedzieć na to pytanie, bo zauważyłem, że budzi ono wiele wątpliwości, a ostatnio przeczytałem coś co trochę zmieniło moje podejście do kwestii czyśćca.

KK mówi, że człowiek po śmierci może trafić do piekła, do czyśćca, a potem do nieba lub odrazu do nieba. Tu pojawia się pewien zarzut wobec Kościoła, iż wymyślił sobie czyściec. Czy tak jest naprawdę?

Skoczmy do dawnych czasów, kiedy to jeszcze nie było chrześcijan. Nasi starsi bracia w wierze, czyli Żydzi, posiadali już kilka informacji o życiu po śmierci. Wiedzieli, że grzesznicy zostaną potępieni, a pozostali trafią do otchłani, w której będą czekać na Mesjasza. Według ich wierzeń Mesjasz miał przyjść wyciągnąć ich z otchłani i umieścić w raju, tym samym,  z którego wygnano Adama i Ewę. Oczywiście sprawiedliwy Żyd mógł przejść do raju pomijając otchłań, ale nie mógł on w czasie swojego życia popełnić ani jednego grzechu. Historia jednak milczy o takich przypadkach. Właściwie możemy być pewni, że wszyscy przed Chrystusem trafiali na wieczne potępienie, albo do owej otchłani. Odpowiednikiem otchłani jest nasz czyściec, czyli taka poczekalnia do nieba. Oczywiście interpretacja jest dość luźna i kiedyś pewnie będę chciał ją pogłębić, na dzień dzisiejszy jednak myślę, że wystarczy to co napisałem.

Przeczytaj również: